czwartek, 31 stycznia 2013

Programowanie webowe w Haskellu cz. 2

Oto kolejna część poświęcona programowaniu webowemu w Haskellu. Postaram się w niej opisać dwie rzeczy, pierwsza to jak poradzić sobie z wieczną rekompilacją kodu i druga to system szablonów Heist. Zatem do dzieła!

Programowanie bez kompilowania

W snapie możliwe jest pisanie kodu bez ciągłego wywoływania cabal install (czy też cabal build) po każdej zmianie. Aby to umożliwić przechodzimy do katalogu z projektem i wywołujemy:
$ cabal clean ; cabal install -f development
To może zająć chwilę z uwagi na to, że możecie nie mieć odpowiednich bibliotek. Gdy się już przekompiluje to uruchamiamy nasz projekt tak jak ostatnio (czyli ./dist/build//) i w przeglądarce wpisujemy http://localhost:8000. Powinniśmy ujrzeć nasze "Hello world!". No to teraz niech nasz projekt sobie dalej działa, a my zmieńmy nieco plik Site.hs. Odnajdźmy linijkę writeText "<h1>Hello world!</h1>" i zamieńmy ją na writeText "<h1>Hello new world!</h1>" po czym zapiszmy plik. Gdy odświeżymy stronę zmiany powinny zostać naniesione.

Spróbujmy teraz wywołać błąd. Dopiszmy w tej samej linijce np. cyfrę 1, tylko, że za cudzysłowem. O tak: writeText "<h1>Hello new world!</h1>" 1 i odświeżmy stronę. Zamiast "Hello new world!" dostaliśmy szereg informacji o błędach w kodzie, jakie by nam wypisał kompilator podczas kompilacji.

W ten sposób programuje się nieco szybciej przy małych zmianach w kodzie. Interpretacja jednak bardzo spowalnia aplikację więc nie da się w ten sposób używać aplikacji w produkcji. Gdybyśmy chcieli teraz normalnie skompilować aplikację to znów należy wykonać najpierw cabal clean, a później cabal install już bez dodatkowej opcji.

Heist

Jak już wspominałem w pierwszej części artykułu programowanie za pomocą writeText byłoby bardzo uciążliwe i czasochłonne. Pokażę Wam zatem lepszy sposób na wyświetlanie HTMLa.

Heist jest systemem szablonów używanym w snapie. Pliki szablonów to zwyczajne pliki htmlowe (bądź xmlowe) z tą tylko różnicą, że Heist sprawdza poprawność tych plików przy uruchomieniu serwera (czyli czy są podomykane odpowiednie znaczniki itp.) oraz można utworzyć własne znaczniki, które Heist nam podmieni. Z tym, że nie muszą być to po prostu wartości, możemy np. utworzyć sobie własny znacznik <if>, który tylko, gdy podany warunek będzie spełniony to wyświetli to co jest pomiędzy znacznikiem otwierającym, a zamykającym itp. itd.

Pliki szablonów są trzymane w katalogu snaplets/heist/templates i muszą mieć rozszerzenie tpl. Utwórzmy tam plik hello.tpl o treści <h1>My first template</h1>. Teraz w naszej funkcji handleHelloWorld (w pliku Site.hs) wprowadzimy wyświetlenie tego szablonu. W tym celu usuwamy dotychczasową treść funkcji i wpisujemy: render "hello". Możemy odświeżyć stronę by zobaczyć efekt.

Funkcja render jako argument przyjmuje nazwę szablonu bez rozszerzenia i po prostu wyświetla szablon. Teraz spróbujmy wprowadzić jakiś własny znacznik do szablonu, np <name/>. Dodajmy go gdzieś w pliku szablonu i powróćmy do naszej funkcji handleHelloWorld. Zamieńmy jej treść na coś takiego:
renderWithSplices "hello" [("name", I.textSplice "Ala")]
Funkcja renderWithSplices różni się od funkcji render tym, że pozwala dodać własne znaczniki (technicznie nazywają to splice, dlatego właśnie renderWithSplices). Znaczniki dodaje się w parach (nazwa, wartość). Jeżeli chcemy dodać ich więcej to po prostu piszemy po przecinku kolejne pary w liście, np: renderWithSplices "hello" [("name", I.textSplice "Ala"), ("urodziny", I.textSplice "jutro")]. Funkcja textSplice tworzy znacznik, który jest po prostu tekstem (może być jeszcze innym znacznikiem lub komentarzem). Gdybyśmy podali jej jakiś tekst, który byłby kodem HTML to zmieniłby go tak aby się wyświetlił jako tekst, np. "<br>" nie wyświetliłby nowej linii lecz po prostu napis "<br>".

UWAGA: jeżeli w szablonie wpisalibyśmy coś takiego:
<h1 class="<name>">My first template</h1>
to oczywiście nie jest to poprawny kod HTMLa i Heist by zwrócił błąd. Jeżeli chcemy używać własnych znaczników w atrybutach należy użyć specjalnej składni:
<h1 class="${name}">My first template</h1>

To tyle na dziś. Następnym razem spróbujemy utworzyć ciekawsze znaczniki jak np. wspomniany wcześniej if. Do tego czasu postarajcie się dzisiejszą lekcję dobrze opanować.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Programowanie webowe w Haskellu cz. 1

Początkujący haskellowiec poszukując polskich stron dotyczących Haskella napotyka na poważny problem. Praktycznie nie ma nic sensownego na ten temat. Być może znajdzie informacje (jak będzie dobrze szukał) o tym jak stawiać pierwsze kroki w tym języku ale poważniejszych przykładów brak. Pewnie wynika to z tego, że programistów Haskella w Polsce nie ma zbyt wielu, a ci którzy są raczej nie wiele publikują. Właśnie z tego powodu postanowiłem napisać krótki kurs programowania stron internetowych. Nie będzie on specjalnie trudny ale jednak aby go zrozumieć będzie wymagana pewna podstawowa wiedza, którą można zdobyć np. tu.

W Haskellu mamy do wyboru dwa podejścia do tworzenia stron. Pierwsze jest podobne do tego w PHP, pythonie, rubym itd. czyli wywoływanie programów przez serwer HTTP dzięki CGI czy też Fast CGI. Tego podejścia nie będę omawiał, ponieważ nie uważam tego za dobre podejście (m. in. przez duży narzut). Drugie podejście to postawienie własnego serwera HTTP. W ten sposób otrzymujemy jedną binarkę, którą wystarczy uruchomić. Oczywiście nadal możemy współpracować z Apachem, lighttpd czy nginxem ale o tym może kiedy indziej.

W Haskellu istnieją trzy większe frameworki do tworzenia takich rzeczy:
  • Happstack - najstarszy z nich, najbardziej rozbudowany ale jednocześnie niezbyt elegancki i szybki,
  • Yesod - mocno rozbudowany, najszybszy z dostępnych frameworków ale również niezbyt elegancki,
  • Snap - framework, który mi przypadł do gustu. Jest w miarę szybki, bardzo elegancki i niestety niezbyt rozbudowany.

Jako, że najbardziej lubię programować w Snapie to opiszę jak zbudować prostą stronkę w tym właśnie frameworku. Żeby ten kurs nie był znowu taki prymitywny to spróbujemy zbudować prostego CMSa. Zatem do dzieła!

1. Instalacja Snapa

Standardowo w Haskellu do instalacji wszelkich pakietów używa się programu o nazwie Cabal. Większość dystrybucji Linuxa posiada pakiet o nazwie cabal bądź cabal-install więc wystarczy go zainstalować. Co do wersji na windowsa to można ją ściągnąć stąd: http://www.haskell.org/cabal/download.html. Jak już go zainstalowaliśmy to wywołujemy:
$ cabal update
$ cabal install snap
To w zasadzie cała instalacja. W razie jakichkolwiek problemów napiszcie w komentarzach. Teraz spróbujmy coś uruchomić.

2. Hello world!

Utwórzmy sobie jakiś katalog na nasz projekt i przejdźmy do niego. Snap jest tak dobry, że utworzy nam w nim prostą i gotową do odpalenia stronkę. Wystarczy, że wywołamy: $ snap init default
Powinno nam się pojawić parę nowych katalogów oraz plik nazwa_katalogu.cabal W tym pliku znajdują się m. in. wszystkie nazwy pakietów, które wymaga nasza stronka, jakiś przykładowy opis strony i jej nazwa (taka jak nazwa katalogu) oraz nazwy plików źródłowych, które trzeba skompilować. No to kompilujemy:
$ cabal install
Gdy kompilacja się zakończy możemy uruchomić naszą stronkę:
$ dist/build/nazwa_katalogu/nazwa_katalogu
Powinniśmy otrzymać komunikat podobny do tego:
no port specified, defaulting to port 8000
User JSON datafile not found. Creating a new one.
Initializing app @ /
Initializing heist @ /
...loaded 7 templates from /home/karol/test/snaplets/heist/templates
Initializing CookieSession @ /sess
Initializing JsonFileAuthManager @ /auth

Listening on http://0.0.0.0:8000/
Snap informuje nas, że nie określiliśmy portu na jakim ma działać serwer więc będzie nasłuchiwał na porcie 8000. To odpalamy jakąś przeglądarkę i wpisujemy: http://localhost:8000


Snap ukazał nam domyślną stronę logowania, która oczywiście działa ale nie jest zbyt użyteczna, gdyż baza użytkowników znajduje się w pliku JSONa. Spróbujmy zatem coś z tym zrobić.

3. Pierwsze kroki

Czas na trochę kodu. Wyłączmy serwer poprzez naciśnięcie Ctrl+C i wyświetlmy plik src/Site.hs
W tym katalogu znajdują się jeszcze dwa inne pliki ale ich w ogóle nie będziemy ruszać więc na razie nie będę ich omawiał. W pliku Site.hs pierwszą rzeczą jaka nas interesuje to: To jest serce naszego systemu. Tutaj Snap decyduje co zrobić, gdy ktoś zażąda jakiegoś adresu. Proponuję wywalić pierwsze 3 wpisy i zamiast ich dodać pewien nowy w ten sposób: Informujemy w ten sposób Snapa, że gdy ktoś zażąda strony głównej to ma on wywołać funkcję o nazwie handleHelloWorld, która wyglądać będzie tak: Jeśli chodzi o typ funkcji to się tym na razie nie przejmujmy. Funkcja writeText to taki odpowiednik funkcji echo w PHP. Zanim zobaczymy efekt usuńmy wszystkie pliki z katalogu snaplets/heist/templates. Po czym wywołujemy jeszcze raz:
$ cabal install
i uruchamiamy:
$ dist/build/nazwa_katalogu/nazwa_katalogu
Teraz jak wejdziemy na http://localhost:8000 naszym oczom ukaże się przepiękne hello world!

Trudno byłoby programować dalej w ten sposób. Dlatego w kolejnej części kursu zajmiemy się systemem szablonów o nazwie Heist i pokażemy jak ułatwić sobie życie bez wiecznego przekompilowywania kodu. Tymczasem warto sobie poćwiczyć i dobrze opanować dzisiejszą lekcję. To do następnego razu!

wtorek, 11 grudnia 2012

Mity edukacji

Czy lepiej jest pójść na studia czy raczej samemu próbować coś zdziałać? Tego typu pytania ostatnio coraz częściej pojawiają się na technicznych listach dyskusyjnych. Niestety rzadko kiedy ktoś daje jasną, zdecydowaną odpowiedź. Pomyślałem zatem, że może mnie się uda. Zanim jednak udzielę własnej opinii to przytoczę parę powtarzających się argumentów z obu stron:

Przeciwko studiowaniu:
  • na studiach uczysz się wszystkiego... niepotrzebnego,
  • sam uczysz się o wiele szybciej,
  • papiery i tak nie wiele dzisiaj znaczą,
  • studia kształcą tylko bezrobotnych.

Za studiowaniem:
  • 70% ludzi uczy się szybciej samemu ale prawie nikt nie wie czego powinien się uczyć,
  • studia nie są by przygotowywać ludzi do pracy ale by rozwijać "głód wiedzy",
  • duże firmy (korporacje) bez tytułu magistra a czasami nawet doktora nikogo nie zatrudniają.

Tak naprawdę to te argumenty są niewiele warte ale postaram się odnieść do każdego z nich. Zatem na pierwszy ogień idzie teza, że studia uczą samych nie potrzebnych rzeczy.

Studia jak każda inna firma czy też instytucja aby przetrwać musi realizować czyjeś potrzeby. A czyje potrzeby realizuje firma? No tych osób, które płacą. A kto zatem płaci? Nasuwa się od razu, że studenci co oczywiście jest bzdurą. Nawet w przypadku studiów prywatnych. Czesne na renomowanych amerykańskich uczelniach prywatnych pokrywają zaledwie 30% kosztów. W Polsce jest to jeszcze mniejszy procent. Amerykańskie uczelnie utrzymują się z dotacji prywatnych i państwowych, polskie natomiast praktycznie tylko z tych drugich. Czyje potrzeby realizują uczelnie? Rządu, ministerstwa czy też swoje własne "widzimisię" jeżeli dany rząd akurat daje im sporo swobody. Skoro studia nie realizują potrzeb studentów to chyba nie będzie przesadą stwierdzenie, że nie uczą one też w większości potrzebnych im rzeczy.

No dobrze ale skąd studenci mają wiedzieć czego właściwie potrzebują? Czy nie musimy im właśnie tego pokazać? Czy profesorowie tego nie wiedzą lepiej od nas samych? Z takiego myślenia wynika właśnie, że tak wiele osób pozostaje po studiach bez pracy. Dowiedzieć się naprawdę nie jest trudno. Po pierwsze musimy wiedzieć albo co chcemy robić albo ile chcemy zarabiać. Jak wiemy co chcemy robić to szukamy firmy lub też osoby, która to robi i dowiadujemy się co ona potrafi. Jeżeli wiemy ile chcemy zarabiać to szukamy zawodu, w którym osoby tyle zarabiają i tak samo dowiadujemy się od nich czego nam potrzeba. W dobie Internetu z takimi osobami możemy porozmawiać zupełnie za darmo i pewnie nam jeszcze pomogą się tego wszystkiego nauczyć. Wystarczy chcieć. Można też przejść się na rozmowę kwalifikacyjną ale nie po to by dostać pracę lecz po to tylko by zobaczyć test kompetencji i zorientować czego jeszcze nie potrafimy.

A może profesor też może nam takiej informacji udzielić? Warto kierować się w życiu zasadą, że zawsze uczymy się od ludzi, którzy osiągnęli już to co i my chcemy osiągnąć. Profesor może nam pomóc tylko w wypadku, gdy sami chcemy być profesorami :)

Głód wiedzy jest arcyciekawym argumentem. Najpierw trzeba by zdefiniować co to właściwie jest. Jak odczuwamy głód to oznacza mniej więcej tyle, że nie potrafimy myśleć o niczym innym jak tylko o tym jak zdobyć jedzenie. Zgodnie z tą przesłanką nie wydaje mi się żeby osoba głodna wiedzy czekała aż do studiów aby ktoś jej tą wiedzę podarował. Wydaje mi się raczej oczywiste, że taka osoba szuka wiedzy na wszystkie możliwe sposoby i nie zawraca sobie głowy tak długim procesem nauki jakim są właśnie studia. To raczej osoby, którym się nie chce idą do szkoły aby ktoś im wszystko pokazał żeby nie musieli sami szukać i się dowiadywać.

A co z papierami? Tu mogę pisać tylko z doświadczenia, a pracowałem u kilku pracodawców i znajomi pracowali, i znajomi znajomych, ba nawet sam byłem pracodawcą. Papier nie otwiera żadnych drzwi. Jedyne firmy, których to w ogóle obchodzi to firmy państwowe i korporacje. Tam faktycznie bez papierka nie wejdziemy. Jeżeli praca w korporacji jest naszym marzeniem to nie mamy niestety wyjścia (co do firm państwowych to mi by było wstyd pracować dla złodzieja). Oczywiście jak przejrzymy oferty pracy to prawie na każdym będzie widniało wymaganie aby być co najmniej studentem 5 roku. Jest to raczej efekt populizmu i nie należy się tym przejmować tylko wysyłać CV, a na pewno odpowiedzą i zaproszą na rozmowę.

To po co w ogóle istnieją uczelnie? Czy faktycznie tylko produkują bezrobotnych? Jak już pisałem wcześniej studia nie są ukierunkowane na studentów. Prawdę mówiąc to nigdy nie były. Studia to taki ośrodek badawczy dla profesorów, aby mogli prowadzić swoje badania czy to na potrzeby firmy czy też rządu. Im tylko na tym zależy, tylko na tym aby uzyskiwać granty i dotacje by móc prowadzić swoje badania. Nazwałbym je pieszczotliwie "ośrodkiem samorealizacji uczonych". I wcale nie chodzi o to aby ten profil zmieniać, a raczej chodzi o to aby to sobie uświadomić. Tylko my sami jesteśmy odpowiedzialni za to czego się nauczymy i czy będziemy mieli pracę. Ważne zatem jest by wiedzieć czym są uczelnie, a czym nie. A nie są na pewno miejscem, które zapewni nam pracę poza murem uczelni.

Wniosek z tego taki, że studiować się nie opłaca ale to nie oznacza wcale, że uczyć się nie opłaca. To właśnie zamiast studiować powinniśmy się uczyć i to o wiele więcej niż na studiach.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Haskell Strings

Niedawno natrafiłem na stronę http://honza.ca/2012/10/haskell-strings, gdzie autor próbował napisać w Haskellu program realizujący takie oto proste zadanie:
  • Wczytaj plik o nazwie file, który zawiera jakieś zdania,
  • Zamień pierwszą literę każdego wyrazu na wielką,
  • Wypisz wynik na standardowe wyjście.

Ja utworzyłem sobie plik ważący 382 MB składający się z linii 'are you sure about this?'. Nie będę się długo nad tym rozwodził, wypiszę tylko najlepsze rozwiązanie jakie udało mu się znaleźć:



Czas: 0m46.615s

Autor przytacza rozwiązania w innych językach i niemal każde jest szybsze od tego w Haskellu. Weźmy na przykład jego rozwiązanie w C:



Czas: 0m4.027s

Postanowiłem spróbować pobić rozwiązanie autora w Haskellu. W rezultacie udało mi się stworzyć coś takiego:



Czas: 0m2.905s

Jak widać moje rozwiązanie okazało się szybsze od tego w C! Oczywiście rozwiązanie w C pewnie też można jeszcze poprawić ale to i tak nieźle. W każdym razie nie spodziewałem się takiego wyniku. Jeżeli do tej pory ktoś nie wierzył w szybkość programów napisanych w Haskellu to teraz chyba nie powinien mieć wątpliwości. Gorąco zachęcam do nauki!

środa, 27 czerwca 2012

Szydełkowo

Od dłuższego czasu niestety nic nie pisałem ale to wszystko z przyczyny, o której przeczytasz za moment. Otóż od ponad 2 miesięcy pracowałem nad własnym projektem sklepu internetowego w Haskellu. I... udało się! Oto jest szydełkowo! To moje pierwsze komercyjne i tak zawaansowane dzieło w Haskellu. Ale nie tylko ono jest pierwsze w moim życiu, również jest to moja pierwsza firma i moje pierwsze produkty. Znajdziesz tam sporo ręcznie wykonywanych rzeczy - rzeczy naprawdę robionych z pasji. Tak jak cały sklep w Haskellu. A przecież mogłem wykorzystać gotowe i darmowe rozwiązania. Tak, mogłem zrobić prościej ale pasja zwyciężyła. Niektórzy powiedzą, że wynajduję drugi raz koło, ale to nie prawda. Czy nie lepiej mieć 2 koła do wyboru i wybrać to lepsze? Ja właśnie chciałem być przede wszystkim lepszy, stworzyć coś co spodoba się ludziom dużo bardziej niż wszystko inne. Czy mi się udało? Sprawdź sam. Ja głęboko wierzę, że tak. A teraz parę słów o technikaliach:
  • wykorzystałem serwer http o nazwie Snap
  • wysyłanie e-maili odbywa się za pomocą HaskellNet
  • captcha generowana jest dzięki bibliotece hs-captcha
  • wykorzystałem nierelacyjną bazę danych
Jeżeli chodzi o możliwości sklepu to póki co zrobiłem to co uznałem za minimum, czyli:
  • dodawanie/edycja/usuwanie produktów
  • automatyczne tworzenie miniaturek
  • dodawanie/edycja/usuwanie newsów
  • obsługa zamówień
  • obsługa koszyka
  • generowanie wydruków z pomocą latexa
  • obsługa produktów indywidualnych - klient sam tworzy produkt na zasadzie prywatnej rozmowy poprzez sklep z jego obsługą i akceptacji wyceny. Taki produkt ląduje na jego osobistej liście produktów i w każdej chwili może go dodać sobie do koszyka.
Sklep i firmę mam zamiar dalej rozwijać i na pewno jeszcze nie jedno usłyszycie. Tymczasem zapraszam do zakupów!

wtorek, 3 kwietnia 2012

Pasja i wolność

Człowiek został stworzony aby być wolnym. Taka jest nasza natura i jest ona wyjątkowa. Dlaczego tak twierdzę? Dlatego, że nasze działanie nie jest deterministyczne pod żadnym względem. A przynajmniej nie dotyczy to wszystkich ludzi. Dla przykładu rzućmy monetą. Czy ta moneta ma wybór, na którą stronę upadnie? Oczywiście, że nie. Ona jest zmuszona upaść tak jak będą tego chciały wszystkie siły na nią działające. Podobnie się ma to w teorii ewolucji. Żadne stworzenie nie miało wyboru, po prostu musiało powstać. Powód jest prosty, każda zmiana ewolucyjna następuje pod wpływem jakiegoś czynnika. Na przykład gdy zmniejszy się ilość pokarmu, którym żywi się dane stworzenie ale za to pojawi się jego nowy rodzaj to ono nauczy się w końcu go trawić. W przeciwnym wypadku by wymarło. Nie ma tu żadnego wyboru. Nie ma więc wolności.

Co zatem sprawia, że człowiek jest wolny? Coś co nazywamy wolną wolą. Choćby była obfitość pokarmu potrafimy nic nie zjeść i umrzeć z głodu. Choćbym nikomu nie uczynił niczego złego zawsze znajdzie się ktoś, kto z chęcią by mi dokopał. I wreszcie choćby niczego mi w życiu nie brakowało zawsze będę chciał więcej.

To naprawdę jest wyjątkowe. Być może zabrzmiało to ironicznie ale nie to było moim zamiarem. Wolność jest naprawdę wspaniała i tylko ona sprawia, że możemy coś tworzyć. Gdyby nie ona żylibyśmy dzisiaj jak każde zwierzę (a może bardziej jak roślina) - oddziaływając jedynie na otoczenie. Jednak do tworzenia potrzebna jest nam jeszcze jedna ważna cecha - cecha, która jest ukryta w każdym z nas. Coś co sprawia, że o wiele więcej przyjemności odczuwamy dając coś innym niż biorąc. To coś czyni nas większymi w oczach ludzi, którym pomogliśmy. To coś daje nam szczęście szczególnie wtedy, gdy daliśmy komuś coś bardzo mu potrzebnego. To coś właśnie to popycha nas do tworzenia.

Niestety czasami górę nad nami bierze chęć bycia obdarowanym, która to jest oczywiście również przyjemna. Wówczas tworzymy co raz mniej i kombinujemy jakby tu nie robić nic, a dostawać wiele. To dotyka każdego z nas. Ba, większość z nas zapomina całkowicie o dawaniu i tylko narzeka jak to mało zarabia bo ledwie może rodzinę wyżywić. Albo, że tak ciężko pracuje, a nic z tego nie ma. Wiem co teraz myślicie. Że nie mam rodziny to nie wiem jak to jest? Akurat mam rodzinę, którą utrzymuję. Że nie pracuję ciężko? A pracuję i to czasami nawet po 14 godzin 6 dni w tygodniu. Życie dla nikogo nie jest proste. Ale może być satysfakcjonujące i to bardzo.

Czy zadałeś sobie kiedykolwiek pytanie po co właściwie pracujesz? Większość ludzi pracuje po to aby zaspokoić własne potrzeby i to niezależnie czy ma rodzinę czy nie. Jak ma rodzinę to w pierwszej kolejności chce ich potrzeby zaspokoić, a w drugiej swoje. A co kieruje przeciętnym przedsiębiorcą? Chęć zaspokojenia cudzych potrzeb. Nie jego własnych lecz cudzych. Jego własne potrzeby są na drugim planie. On doskonale o tym wie, że jak stworzy coś potrzebnego dla innych to ludzie mu się odwdzięczą i to o wiele bardziej niż ilość pracy, którą w to włożył. To jest właśnie kwintesencją wolnego rynku i ludzkiej natury. Aby mieć najpierw musisz coś dać.

Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, wielu ludzi rezygnuje z etatu na rzecz własnej działalności tylko po to aby dostać duże pieniądze za darmo. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju dotacje. Co jeszcze ciekawsze nikt nie zastanowił się skąd te pieniądze pochodzą. Nikt nie pomyślał, że są one zabierane ludziom pod przymusem i to tym ludziom, którzy tak bardzo narzekają na to jak nie wiele posiadają. Wielu przedsiębiorców również po drodze zapomina o celu jakim jest tworzenie czegoś dla innych i z powrotem zaczyna kombinować jak tu nic nie robić a mieć. Jak zatem tego uniknąć? Odpowiedzią na to jest pasja. Pasja tworzenia czegoś. Każdy z nas ją ma. Pasja sprawia, że już samo tworzenie dostarcza nam szczęścia. Pasja nas wciąga, pochłania. Dzięki niej zapominamy o trudnościach i jednocześnie nie daje nam zapomnieć o celu.

Zastanów się. Jakie chcesz mieć życie? Jakie życie chcesz pokazać swoim dzieciom? Chcesz aby narzekały przez całe życie na to jak mało posiadają? Jak to państwo o nich nie dba? Jakie to emerytury są niskie? Renta za mała? A może zasiłek za mały?

Zacznij żyć. Odkryj swoją pasję. Obserwuj ile szczęścia dajesz innym a sam będziesz szczęśliwy. I wreszcie kochaj ludzi bo dla nich żyjesz.

Vim i Makefile

Ostatnio się bardzo opuszczam w publikowaniu postów ale postaram się to naprawić. Dzisiaj będzie o kompilowaniu w Vimie. Pewnie jesteście przyzwyczajeni do środowisk IDE, w których aby skompilować program wystarczy po prostu kliknąć kompiluj. Mało tego, gdy w kodzie są jakieś błędy wyświetli nam się ich lista z możliwością przejścia od razu do danej linii. Oczywiście dzisiejsze IDE oferują nam nawet sprawdzanie poprawności kodu w trakcie pisania ale nie będę się akurat tą opcją dzisiaj zajmował (choć da się również to zrobić w Vimie).

Identyczną funkcjonalność w naszym edytorze otrzymamy za pomocą komendy make. Chodzi mi tutaj o polecenie w Vimie, a nie o program o tej samej nazwie. Polecenie to uruchamia program ustawiony pod zmienną makeprg i parsuje komunikaty, które ten program wyrzuca na ekran. Domyślnie pod makeprg ustawiony jest program make ale możemy to zmienić w bardzo prosty sposób:

:set makeprg=g++

Zamiast g++ możemy wpisać dowolną nazwę programu.

No dobrze, czyli polecenie make uruchamia zewnętrzny program, parsuje jego komunikaty ale skąd ma wiedzieć co one oznaczają? Otóż porównuje je z wzorcem zapisanym w zmiennej errorformat. Wzorce zapisane są w odpowiednim formacie, o którym można dokładnie poczytać w :help errorformat. Ja ograniczę się tylko do pokazania przykładu, który z resztą był mi bardzo pomocny.

Domyślnie w tej zmiennej zapisane są wzorce komunikatów programu make ale jedynie tych angielskich. Jako, że ja mam ustawiony język polski w systemie to make również komunikuję się ze mną po polsku. I w tym momencie na domyślnych ustawieniach Vim sobie nie radzi. Dopisałem więc do errorformat dodatkowe reguły:

%Dmake[%*\\d]:\ Wejście\ do\ katalogu\ `%f',%Xmake[%*\\d]:\ Opuszczenie\ katalogu\ `%f',%D%*\\a:\ Wejście\ do\ katalogu\ `%f',%X%*\\a:\ Opuszczenie\ katalogu\ `%f'

Po krótce omówię symbole, których tu użyłem:
  • Pierwsza linia (tzn. do przecinka) mówi o tym, że make zmienia katalog, w którym kompiluje pliki. Jest to bardzo ważne, ponieważ Vim sobie zapamiętuje, w których katalogach są one kompilowane. Przydaje się to w momencie, w którym jesteśmy aktualnie w katalogu A i błąd wyskoczył w pliku, który znajduje się w zupełnie innym katalogu. Bez tej opcji nie moglibyśmy od razu do niego przeskoczyć.

    Dokładniej mówiąc %D oznacza, że Vim ma się spodziewać zmiany katalogu. Wraz z %D musi wystąpić %f w tej samej linii. %f określa miejsce, w którym pojawi się nowy katalog.

    Cała linijka mówi tyle, że gdy napotkasz wyrażenie make[jakakolwiek_liczba]: Wejście do katalogu `ścieżka' to wiedz, że zostały zmieniony aktualny katalog na ten w ścieżce.

  • Druga linijka jest analogiczna. %X oznacza opuszczenie katalogu i tak samo z %X w parze musi wystąpić %f.

  • Dwa ostatnie wzorce mówią dokładnie to samo, z tą tylko różnicą, że zamiast spodziewać się make[jakakolwiek_liczba] Vim może spodziewać się jakiegokolwiek ciągu liter i/lub liczb.

Kolejny upierdliwy problem (tym razem związany z programem make) polega na tym, że nie zawsze jesteśmy akurat w katalogu, który zawiera plik Makefile. I co wtedy? Wykonanie polecenia :make zakończy się komunikatem, że nie znaleziono pliku Makefile. Na szczęście program make posiada opcję -C która określa katalog, w którym znajduje się ten plik. Vim jest na tyle sprytny, że pozwala nam na przekazanie dowolnych parametrów do wykonywanego programu. Dla przykładu będąc w katalogu A i wiedząc, że plik Makefile znajduje się w katalogu wyżej możemy po prostu wywołać :make -C ..

Można sprawę jeszcze bardziej uprościć pisząc funkcję w Vimie, która sprawdzi gdzie jest plik Makefile i automatycznie uruchomi program make z odpowiednią opcją. Ale o tym może innym razem. Dodam jeszcze tylko, że listę błędów i ostrzeżeń po wykonaniu :make możemy wyświetlić za pomocą :copen i najeżdżając kursorem na odpowiednią linię oraz wciskając enter przejdziemy automatycznie do odpowiedniej linii w danym pliku.

To tyle na dziś. Miłego kodowania!